Menu

Liczy Się Piłka

Piłka nożna, Widzew, Reprezentacja

Spokojnie to tylko awaria

maqnat

Sobota zapowiadała się nad wyraz spokojnie. Na tyle spokojnie że przeszło mi przez myśl włączenie transmisji z meczu w Widzew TV.
Na całe szczęście, dość niespodziewania narodził się plan pójścia na mecz żeńskiej siatkówki, może nie tej lepszej, ale zapewne tej ładniejszej.
Dzięki temu nie byłem naocznym świadkiem porażki Widzewa i jakoś tak spokojniej przyjąłem wynik z Nowego Dworu.

Naczytałem się w tak zwanym międzyczasie, o stylu gry naszej drużyny, sam wyciągnąłem wnioski z wypowiedzi zawodników i czekałem na odpowiedni moment by obejrzeć tę padlinę.

W niedzielny wieczór okazał się być taką chwilą.
Nastawiony na obejrzenie najgorszego meczu w życiu, otworzyłem browara i włączyłem YT.
Znając wynik nie potrafiłem wyzwolić w sobie emocji, co pozwoliło mi obejrzeć to widowisko trzeźwym okiem (piwo to nie alkohol), choć ze dwie kurwy i japierdole wyrwały mi się z ust.

Po tym co się naczytałem spodziewałem się totalnego piachu. 
A wiecie co? Śmiem twierdzić że nawet w pierwszej połowie nie było tragedii.
Oczywiście były momenty na które nie dało się patrzeć, były momenty w których Świt nas zdominował, nie było zbyt wiele sytuacji podbramkowych i mimo to, że to była nasza najgorsza połowa w tej rundzie, to i tak graliśmy lepiej niż w większości jesiennych meczy(czów?).

Nie będę się pastwił na Wolańskim, który widocznie tak został nauczony stawiać mur, gdy piłka jest  „mniej więcej”  na środku pola karnego. Przypominam że bardzo podobną bramkę puścił w przegranym meczu w Łodzi z Łomżą.

Nie będę się pastwił nad Kwiekiem, po którym oczekiwałem takiej wartości dodanej jaką daje nam Demjan, bo to nie ta klasa zawodnika. Lenistwo wylewa się rękawami.
Nad Pigielem też nie, bo za co? Zajechali nam chłopaka przez cały mecz atakując jego stroną. Miał prawo popełnić kilka błędów.
Kristo? Nie wiem gdzie go ustawić. To na pewno nie jest DŚP, nie jest też OŚP, jeśli już P to chyba tylko zwyczajne ŚP. Ni to wyczyści ni to rozegra, taka Konczita Wurst, niby baba ale z brodą i jajami. Lub jak kto woli, niby chłop a bez jaj. Dwa razy wrócił z asekuracją, raz za Kostka, drugi raz za Zielonego. Raz się upiekło, drugi raz padła bramka.

Ogólnie patrząc gra naszej drużyny wyglądała tak jak Kristo. Niby chcemy, ale się boimy.
A może mecz sam się wgra. Tak właśnie myśleli niektórzy nasi zawodnicy. 
Daniel Mąka: „…W drugiej połowie strzeliliśmy bramkę i myśleliśmy że kolejne będą kwestą czasu…”
Serio? 
Samo się?  - może mamusia dzieciństwie łykała że wszystko samo się. Tu niestety nie ma co myślec. Trzeba w piłkę grać.

Po zmianie stron, już wiedzieliśmy czego chcemy. Chcieliśmy strzelać bramki , chcieliśmy zdominować przeciwnika. Być może to z naszej gry wynikało lub po prostu Świt nam na to pozwolił, ale udawało nam się zamykać rywali na ich połowie i długimi momentami prowadzić tam grę.
W zasadzie można powiedzieć że wyglądało to tak jak powinno od pierwszego gwizdka, tylko nic wpaść nie chciało.

Mimo porażki jestem pełen optymizmu. Szybko wyciągnięte wnioski (zmiana stylu gry już po przerwie) sprawiły że była to nasza ostatnia tak słaba pierwsza połowa w tej rundzie. 
To była tylko awaria. Kolejne korekty w składzie spowodują, że już nie pomyślimy nawet o zjeździe na bocznice i na pełnym gazie będziemy gnali ku krańcówce zwanej II Ligą

Ku chwale…

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Lewiatan] *.play-internet.pl

    No nie wiem, dla mnie 1 połowa była znacznie gorsza od piachu. To były wciągające bagna. Ale może takie mam wrażenie, bo oglądałem na żywo. Niestety, ale mecz rozpoczął się ostrą inwazją na naszą bramkę. I dopuszczaliśmy do takich sytuacji, aż nie byłem w stanie uwierzyć. To była masakra. Przyznaję, że druga połowa okazała się dużo lepsza, ale cóż z tego skoro dostaliśmy sromotne lanie.

© Liczy Się Piłka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci