Menu

Liczy Się Piłka

Piłka nożna, Widzew, Reprezentacja

MY kibice

maqnat

Tydzień, a w zasadzie 6 dni zostało nam z długiego oczekiwania na start rundy rewanżowej.

Z każdą minutą jesteśmy bliżsi poznania skrzętnie ukrywanej przez Franciszka S. Tajemnicy której ujawnienie da nam odpowiedź na pytanie „Kto nam się zaprezentuje w pierwszym składzie”?

Ilu kibiców tyle składów rodzi się w głowie, dlatego ja nie podejmę się zadania wytypowania pierwszej jedenastki i cierpliwie poczekam aż oficjalnie usłyszę ją z ust "Tarota", podczas prezentacji na stadionie.

Wiem jedno. Z dnia na dzień żołądek będzie coraz bardziej ściśnięty, myśli będą coraz bliżej meczu, nogi w nerwowym tiku będą coraz częściej drżały. To wszystko z jednego powodu.
10 Marca o godzinie 19:10, pierwszy raz w tym roku, usłyszymy „Taniec Eleny” by chwile potem na dźwięk gwizdka, na całe gardło zaśpiewać „Naprzód piłkarze…”

A potem?
Potem pozostaje nam czekać aż Czerwona Armia starannie wyselekcjonowana przez Napoleona III Ligi, Franza Smudę, uraczy nasze oczy widowiskiem godnym największych stadionów świata, z dramaturgią godną Oscara, i hollyłódzkim happy endem.

Zanim to jednak nastąpi, zastanówmy się czego możemy oczekiwać.

Nie zapominając że to wciąż poziom IV ligi, biorąc pod uwagę 15300 osób na trybunach podejrzewam, że w pierwszej połowie nie zobaczymy nic innego prócz wytrzepywania pampersów.

Dobrze się gra w sparingach, kiedy dookoła płotu stoi parę setek ludzi. Natomiast wyjść na stadion na którym odbędzie się jeden trening, albo nie, ze względu na stan murawy, to zupełnie coś innego.
Nawet nasze asy z ekstraklasy poczują motylki w brzuchu, które spętają im nogi i umysły poślą nie w tę stronę co trzeba.
Presja potrafi zrobić z człowieka muminka, a z piłkarza który w sparingach robił co chciał, zrobi kibica, który będzie się przyglądał jak jego koledzy z boiska nieudolnie próbują sklecić jakąś akcję.

Tak wiem. Dla wielu z naszych graczy to nie pierwszyzna. Tylko że teraz nie ma miejsca na pomyłki. Nie ma straty 11 punktów do lidera, na ma kolejnej rundy na odrobienie strat.
TO JEST TO MIEJSCE, TEN CZAS, TA RUNDA. TERAZ!!! TERAZ!!! ALBO NIGDY !!!!

Nikt w Polsce nie bierze pod uwagę tego że Widzew teraz nie awansuje.
Na nic będą nam kolejne rekordy sprzedaży karnetów, jeśli ciągle będziemy grac w lidze podwórkowej. Dlatego awans jest koniecznością !!!

My kibice, pokolenie 40-latków, którzy na własne oczy widzieli Widzew w Lidze Mistrzów podjęliśmy się zadania, wprowadzenia naszego klubu ponownie do elity. By nasze dzieci a potem wnuki, mogły emocjonować się grą Facetów w Czerwieni na poziomie ekstraklasowym i zrobimy to, choćby po drugiej stronie miasta wybudowali Camp Nou czy Santago Bermabeu, choćby przy kaliskim grała Barca a w Bełchatowie Real, choćby usuwali nas na margines, lekceważyli, wyśmiewali i opluwali. My dumnie będziemy kroczyć pod jedyny możliwy adres #P138, by stamtąd odlecieć w niedostępne rejony świata piłkarskiego i krok po kroku piąć się na sam szczyt drabinki ligowej, by na sam koniec zdobyć nasze K2 . K2 na którym pozostaniemy żywi i  NIKT NIGDY nas z niego nie sprowadzi.

Ku chwale...

© Liczy Się Piłka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci