Menu

Liczy Się Piłka

Piłka nożna, Widzew, Reprezentacja

Nie kocham, nie lubię. AKCEPTUJĘ !!!

maqnat

Łódź. Piękne miasto przez lata zaniedbywane przez lokalne władze, podzielone na dwie części.
Czerwoną i białą.

Strona czerwona nie lubi białej, a biała bardziej nienawidzi czerwoną niż kocha swój kolor.
Nie da się uciec od rywalizacji w mieście derbowym. Nie da się zapomnieć o antagonizmach panujących w Łodzi, ale czy na dzień powszedni nie można ich schować?

Czerwone i  białe dzieci chodzą razem do szkół, siedzą w jednej ławce, bywa że dzielą się jedną kanapką. Czerwoni i biali dorośli pracują w tych samych zakładach pracy, wspólnie wychodzą na papierosa, plotkują, czy po pracy idą napić się piwa by ponarzekać na wspólnego zielonego szefa.
Ba, czerwoni mężczyźni łączą się w pary z białymi kobietami i odwrotnie.
Porównując to do koloru skóry, wyznania czy narodowości wygląda to identycznie.

Skoro potrafimy zaakceptować mieszkańca czarnego lądu mijanego na Piotrkowskiej, skoro możemy przejść obojętnie obok Azjaty w Manufakturze czy jechać jednym tramwajem z Hindusem, to dlaczego po za dniami meczowymi widzimy bardzo nielicznych przechodniów ubranych w barwy czerwone czy białe?

Dlaczego po pracy, szkole czy w zwyczajną sobotę, czerwony z białym nie mogą iść na bankiet, dyskotekę, libację ubrani w swoje kolory? Dlaczego musimy się kryć z czymś co kochamy?
Jeden lubi brunetki, drugi blondynki, trzeci rude. Ale nie zakładamy naszym wybrankom kapturów czy czepków pływackich aby nie wpaść w konflikt z kimś kto lubi łyse.

Są wśród nas i tacy którzy nie akceptują innego koloru skóry, wyznania, czy narodowości. W każdej z tych grup znajdą się tacy, którzy będą dążyli do konfrontacji.
Takie „spotkania” odbywają się w lasach, na łąkach czy autostradach. Z dala od miejskiego zgiełku, świadków czy służb mundurowych.
Robią to Ci, którzy chcą to robić i nie wiem czy „chowając” się w lasach chcą uniknąć konsekwencji prawnych czy może chcą także być jak najdalej od postronnych świadków, którym przez przypadek mogłoby się oberwać rykoszetem.
Jeśli tak to wygląda to należy tylko przyklasnąć.  Ale skoro robią to w odosobnieniu, to może by jednak schować niechęć do drugich w centrum naszego wspólnego miasta. Niech osiedla będą nadal w swoich barwach. Nawet jeśli by było przyzwolenie to chyba nikt normalny choćby z szacunku dla drugiego, nie będzie łaził po Retkini w oznakowanej czerwonej bluzie czy po Widzewie w  białej.
Nie potrzeba nic więcej, tylko wzajemnej tolerancji.

Zapytacie się po co.
Casual.Vi i Pablo w swoim podcascie poruszyli temat pamiątek, gadżetów klubowych.
Każdemu klubowi zależy na tym, aby czerpać zyski ze sprzedaży wszystkiego obrandowanego logiem klubowym. Od korkociągu przez długopisy aż po odzież czy zestaw srebrnych sztućców.  
Każdemu z nas zależy na tym aby nasz klub rozwijał się jak najlepiej, aby gotówki w kasie nigdy nie brakowało. Każdy z nas kupiłby coś w czym mógłby spokojnie chodzić po mieście, iść do znajomego czy do dyskoteki , a nie tylko na mecz.
Póki co koszulka klubowa, szalik, czapka, czy bluza, są raczej garniturem który zakładasz na specjalne okazje. I ile tych garniturów masz?
A ile masz koszulek w neutralnym kolorze? Pół szafy.
Klubowych ile masz? Jedną, dwie? Pięć?
A ile mógłbyś mieć gdybyś mógł w nich chodzić na co dzień?
Ile gadżetów powiesiłbyś w samochodzie? Czy czerwony zapach choinki w samochodzie nie byłby ładniejszy od leśnego czy morskiego?
Czy zamiast „motocykle są wszędzie” nie nakleił byś na auto „Czerwoni są wszędzie”?
Ile kasy byś zostawił w sklepie klubowym zamiast w Manu czy Galerii Łódzkiej.

Ile kasy wpłynęło by do klubu, zamiast do zagranicznych właścicieli kolosów handlowych?

Nie musimy się kochać.
Wystarczy że będziemy się tolerować.
Wystarczy że zaakceptujemy swoje pasje, miłości i upodobania, a w jeszcze większym stopniu przyczynimy się do rozwoju naszego klubu.

© Liczy Się Piłka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci